poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Boka Kotorska

Jesteśmy już zmęczeni tym włóczeniem, a ja trochę się pochorowałam. Wyjeżdżając pół żywa z kempingu wlałam w siebie setkę rakiji, a uprzejmy właściciel zaparzył mi "domestic tea", mieszankę ziół oregano, mięty i czegoś tam jeszcze ale nie wiele pomogło. Chwilowo zaszyliśmy się więc w wynajętym od Rosjanina apartamencie w Herceg Novi. Ostatnie 15 minut trasy pokonaliśmy płynąc przez zatokę promem. Ładny ten bałkański fiord, niczego mu nie brakuje ale... Jakaś norweska bogini rzuciła na nas urok, i te północne już zawsze będą najpiękniejsze... W końcu turkusy i lazury to nie to samo co turkusy, lazury, szafiry, granaty, szmaragdy i kamienie księżycowe... No i nie ma reniferów ;)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Hundertwasser vs. Habsburgowie czyli jesienny weekend w Wiedniu

Długi listopadowy weekend był dla nas ostatnią w tym roku okazją na wspólną wyprawę, ze względu na powrót Taty na morze. Chętnie zabralibyśm...