Statkowe
jedzenie nam nie służy. Czujemy się coraz bardziej ociężali. A
może to brak ruchu? Stawiamy na to drugie i postanawiamy trochę
popracować nad kondycją. Chwytamy paletki w dłoń i biegamy wokół
stołu w zaimprowizowanej mini sali gimnastycznej alias siłowni.
Mama z Tatą walczą zaciekle a Mateo kradnie nam piłeczki. Sezon na
ping-ponga oficjalnie uznaję za rozpoczęty!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz