Patrzcie
państwo, jakie mamy tu luksusy! Woda prosto z oceanu, cieplutka i
słona w sam raz, napuszczana na życzenie. Kadet skończył malować
basen (brawa za renowację rekina!), więc można już z niego
korzystać. Maruda Mateo twierdzi, że słona za bardzo i odmawia
kąpieli. Jakoś jednak daje się przekonać i nawet przepływa
kawałek zupełnie sam z kołem ratunkowym. Wrzaskom i okrzykom
protestu i przerażenia nie było końca! ;)
niedziela, 14 lipca 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Hundertwasser vs. Habsburgowie czyli jesienny weekend w Wiedniu
Długi listopadowy weekend był dla nas ostatnią w tym roku okazją na wspólną wyprawę, ze względu na powrót Taty na morze. Chętnie zabralibyśm...
-
Zanim “utknęliśmy” w La Fortuna, dotarliśmy na Karaiby… Najpierw jednak musieliśmy przedostać się przez Ocean Atlantycki, co zajęło nam półt...
-
Niby że do kulinarnej stolicy Włoch. Niby że do miasta z najstarszym uniwersytetem w Europie (sorry, Sorbono). Do ojczyzny spaghetti z bol...







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz